fbpx

Wielu osobom dzieciństwo bardzo mocno kojarzy się ze słodyczami. Kolorowe opakowania, które przykuwają dziecięcy wzrok na sklepowych półkach. Produkty typu kinder-kanapka, oranżadka musująca czy serek z drażami. Wielkie paczki mikołajkowe pełne słodkości, które rodzice przynosili dla dzieci z zakładów pracy. Czekolada od cioci, która wpadła do nas w odwiedziny albo drożdżówka z cukierni pochłaniana w trakcie pobytu na placu zabaw. Wydaje się, że nie da się wychować dzieci bez obecności słodyczy w jego życiu. Takie święta, jak dzisiejszy Światowy Dzień Czekolady, zachęcają do ich celebrowania nie tylko najmłodszych! Jak w takim razie powinna wyglądać relacja na linii dziecko-słodycze?

Pozwalać czy zabraniać?

Niektórzy rodzice funkcjonują w tym modelu, który znają ze swojego dzieciństwa. Uważają, że słodycze są dla ludzi i dla dzieci. To, że zęby psują się od czekolady, to według nich mit, a skoro od codziennej porcji lodów z bitą śmietaną i kolorową posypką latem oni nie umarli, to i ich dzieci będą sobie radośnie żyć. I tak przy każdym wyjściu do sklepu mają nawyk wybierania z półki czegoś słodkiego dla malucha, żeby sprawić mu przyjemność. Bo przecież dzieci, które zajadają się słodkościami są takie szczęśliwe!

O tym, że cukier jest czymś, co powinniśmy eliminować z życia naszego i naszych dzieci jest przekonana coraz większa grupa rodziców, która znajduje się na przeciwległym biegunie. Wielu rodziców po urodzeniu dziecka zapowiada sobie, mężowi i otoczeniu, że ten mały szkrab nie będzie jadł słodyczy. Zdają sobie sprawę, że taka idealna sytuacja, w której dziecko nie je czekolady, ciastek, cukierków, żelek, lizaków i gum rozpuszczalnych byłaby najlepsza dla jego małego organizmu. Stają tylko przed dylematem, jak je uchronić przed tym niezdrowym cukrem, skoro napotykają się na niego wszędzie i jest on dzieciom proponowany różnymi kanałami.

Co Babcie i Dziadkowie myślą o słodyczach?

W dążeniu do (mogłoby się wydawać) idealnego stanu wyeliminowania słodyczy z życia dziecka często nie pomagają nam nasi rodzice. Na co dzień można usłyszeć komunikaty z ust dziadków, które brzmią mniej więcej tak:

  • „Popatrz, jakie pyszne rogaliki babcia zrobiła!”,
  • „Zobacz, jak on patrzy na tego lizaka, aż mu ślinka cieknie”,
  • „No jak to dziecku słodycze ograniczasz? Przecież to kwintesencja dzieciństwa!”
  • „Jemu bronisz, a Ty jak byłaś mała, to się zajadałaś, aż Ci się uszy trzęsły!”
  • „Przecież mu cukier potrzebny, żeby miał energię do zabawy.”

Jedyną zasadą, jaka z reguły obowiązuje w domu babci, jeśli chodzi o słodycze jest taka, że pojawiają się one po obiedzie. A w niektórych domach trzeba zjeść mięsko, żeby sobie na nie zasłużyć. Co o tym myśleć? Jaka jest najlepsza droga? Jak uświadamiać pokolenie wyżej, że należałoby nie podawać cukru dzieciom?

Słodycze w życiu Przedszkolaka

A jak jest z pojawianiem się słodyczy w przedszkolu? Czy w jadłospisie przeznaczonym dla dzieci pojawia się cukier? Jak wyglądają podwieczorki? Wiem, że świadomość zarządzających przedszkolnym żywieniem jest coraz większa i często szukają oni zdrowych zamienników i gimnastykują się w ustalaniu takiego jadłospisu, który będzie kompromisem pomiędzy oczekiwaniami rodziców a budżetem przeznaczonym na przygotowanie posiłków. Czy to się udaje? Czy takich przedszkoli, w których dzieciom nie proponuje się cukru jest wiele?

Z mojego doświadczenia wynika, że cukier pojawia się w posiłkach i to nie tak rzadko. No bo jak to tak racuchy z jabłkami bez dużej ilości cukru pudru, naleśniki z serem białym bez cukru, podwieczorek bez kiślu czy biszkopcików? No i jeszcze te, dla niektórych rodziców nieszczęsne, urodzinki, kiedy mały Jubilat w zamian za gromkie ‘sto lat’ częstuje swoich rówieśników czekoladkami, cukierkami czy galaretkami w cukrze. W tym wydarzeniu chodzi o coś więcej, niż tylko zjedzenie słodkości. Tutaj składamy życzenia, częstujemy się, dziękujemy, jesteśmy wdzięczni, wspólnie smakujemy. W sytuacji, kiedy dziecko ma przykaz od rodzica, że nie może jeść słodyczy (miałam taki przypadek w swojej grupie), czuje się wykluczone ze społeczności w tym momencie, ma wrażenie, że do niej nie pasuje, jest mu niejednokrotnie przykro, nie rozumie, dlaczego inni mogą, a jemu się zabrania.

Zbuduj prawidłową relację ze słodyczami

Sama, będąc kiedyś dzieckiem, później nauczycielem przedszkola, a teraz mamą, mierzę się z wieloma z tych dylematów. Osobiście uwielbiam piec ciasta i pochłaniać je wraz z okruszkami prosto z blachy i nawet nie próbuje z tego rezygnować. Ale pamiętam czas dzieciństwa, kiedy wszystkie słodycze, jakie dostawałam od kogoś w prezencie zbierałam w szafce od biurka i większość nigdy nie doczekała się zjedzenia, bo po kilkunastu miesiącach data ważności alarmowała, że już się do tego nie nadają. Obiektywnie patrząc teraz zdecydowanie bardziej dbam o utrzymywanie poziomu cukru na odpowiednio wysokim poziomie niż jako dziecko. Ale jeśli nie mam na horyzoncie nic słodkiego i ani chwili w ciągu dnia, żeby wpaść do kuchni umieszać ciasto – nie zauważę braku i nie szperam w kuchennych szafkach w poszukiwaniu słodkiej przekąski.

Zastanawiając się jaką postawę pod względem żywienia dziecka w ogóle, ale też słodyczy, chciałabym z mężem przyjąć w naszym domu, trafiłam na blog szpinakrobibleee.pl i przepadłam! Tam znalazłam odpowiedź na wiele moich wątpliwości, tam też Zuzanna Antecka – jego autorka, otworzyła mi oczy na wiele spraw i wyjaśniła modele zachowania, które widzę w otoczeniu. Fakt, że Zuzia jest nie tylko dietetykiem, ale też psychologiem sprawił, że kompletnie zaufałam jej w kwestii żywienia dzieci i zrozumiałam zależności, jakie wskazuje. A jedno zdanie, którym podsumowała swój MiniPoradnik o cukrze w diecie dzieci (dostępny w tym artykule, poza pobraniem e-booka polecam przeczytać cały artykuł) zapadło mi w pamięć i biorę je sobie za motto:

Rozwiązaniem jest budowanie ZDROWEJ RELACJI ZE SŁODYCZAMI.

To Zuzia uświadomiła mi, że powinniśmy oddzielić emocje od jedzenia słodyczy, bo w ten sposób możemy tylko pogłębiać przywiązanie dziecka do cukru. To oznacza, że najlepiej byłoby, mając rzecz jasna świadomość, że nadmiar cukru szkodzi, traktować słodycze jak normalne jedzenie. To nie znaczy rzecz jasna, że możemy od dziś przygotowywać obiady na słodko i serwować trzy słodkie przekąski w ciągu dnia, skoro są one ‘normalnym jedzeniem’. Ale mamy już wiedzę na temat tego, że demonizowanie słodkości, ukrywanie ich, zabranianie i oskarżanie dziecka za to, że się poczęstowało czymś słodkim mimo naszej woli może prowadzić do tego, że dziecko będzie dążyć do pochłaniania słodyczy w każdym możliwym momencie. Może się okazać, że to my, rodzice, podsycimy to zainteresowanie.

Jak budować prawidłową relację ze słodyczami?

  • Dbaj o własne pozytywne podejście do słodyczy, traktuj je jako element codzienności, ale nie przywiązuj do nich szczególnej uwagi i dbaj o umiar, nie ukrywaj się z jedzeniem słodkich rzeczy przed dzieckiem,
  • Nie buduj tradycji, że w Waszym domu zawsze musi być coś słodkiego, nie wprowadzaj zasady obecności deseru po posiłku,
  • Unikaj zabraniania, formułowania rygorystycznych zakazów, nakładania na dziecko ograniczeń, wydzielania słodyczy,
  • Nie traktuj deseru warunkowo – pojawi się tylko wtedy, kiedy dziecko zje obiad (więcej tutaj: http://szpinakrobibleee.pl/deser-nie-musisz-na-niego-zasluzyc/)
  • Niech coś słodkiego nie będzie nagrodą dla dziecka, niech brak słodyczy nie stanowi dla niego kary,
  • Jeśli proponujesz dziecku coś słodkiego, dbaj o jakość tego produktu (jak najbardziej naturalne, bez cukru dodanego, sztucznych barwników), chodzi o słodki smak, a nie słodycz dedykowany dzieciom,
  • Dbaj o to, żeby oddzielać emocje od jedzenia słodkich pokarmów – niech nie pojawiają się one w ramach pocieszenia, zabicia nudy, atrakcji w ciągu dnia,
  • Poproś osoby w otoczeniu, żeby nie przynosiły dziecku prezentu w formie słodyczy (jak to zrobić i dlaczego warto? http://szpinakrobibleee.pl/prezenty-bez-cukru/)
  • Dziecko potrzebuje elastycznych zasad, które nauczą je jeść słodycze z umiarem, w odpowiedniej ilości.

  

Naprawdę można nauczyć dzieci jeść słodycze świadomie i z umiarem! Możemy nauczyć nasze dzieci, że słodycze są zwykłym elementem ich diety, ale nie codziennie, nie w wielkich ilościach. Musimy tylko wziąć głęboki oddech, przede wszystkim zaufać dziecku, a potem stworzyć takie otoczenie, które pomoże mu zbudować dobre relacje ze słodyczami.

Zuzanna Antecka

autorka bloga szpinakrobibleee.pl, źródło: http://szpinakrobibleee.pl/wprowadzenie-cukru/

Podsumowanie

Jeśli do tej pory nie trafiłaś do Zuzi Anteckiej – musisz zajrzeć na jej blog do zakładki  CUKIER I SŁODYCZE – to naprawdę kopalnia wartościowej wiedzy i odpowiedź na mnóstwo rodzicielskich wątpliwości w tym zakresie. Zuzia przygotowała też duży kurs „Zapanuj nad słodyczami w swoim domu. Zdrowe podejście do niezdrowego cukru.”, którego najbliższa edycja rusza w styczniu – myślę, że dla osób, które czują, że mają problem z tymi słodyczami i nie potrafią sobie tego poukładać, jest to pozycja obowiązkowa! Tutaj zostawiam adres do zapisu na listę zainteresowanych. Ja już to zrobiłam!

A teraz leć po kostkę czekolady, jeśli masz na nią ochotę i świętując Światowy Dzień Czekolady zastanów się nad relacjami ze słodyczami w Waszym domu – jaki masz do nich stosunek Ty, Twój mąż, a jaki Twoje dziecko? Może zechcesz podzielić się tym w komentarzu?

Pin It on Pinterest